"Pani dyrektor jest teraz zajęta, ale z tego co wiem, nie będzie na ten temat rozmawiała z dziennikarzami" - powiedziała "Głosowi" sekretarka liceum. Bardziej rozmowni są uczniowie szkoły. Nie chcą jednak podawać swoich nazwisk, bo boją się, że fakt iż rozmawiali z dziennikarzami na ten temat, może im zaszkodzić. Jak mówią, wszystko zaczęło się na szkolnym korytarzu podczas jednej z przerw. Dziewczyna podeszła do grupy uczniów pierwszej klasy. Jak twierdzą świadkowie, miała kazać im miauczeć. Odmówili.
Chwilę później ponownie zaczepiła jednego z nich i grożąc mu żyletką ponowiła żądanie. "Powiedział, że nie zrobi tego. Przyłożyła mu do szyi żyletkę i nagle zobaczyliśmy krew" - mówią uczniowie liceum. Zajście potwierdziła naczelnik wydziału edukacji w urzędzie miasta Janina Śmiałkowska.
Nikt nie zgłosił sprawy na policję. Jak dowiedział się nieoficjalnie "GS" uczennica jest córką dyrektora innego świnoujskiego liceum. A od piątku - również uczennicą szkoły, w której pracuje jej ojciec.