Arsenały NATO i Rosji
Czym może pochwalić się Sojusz i jakich wojsk Moskwy trzeba się obawiać
Uzbrojenie NATO i Rosji
Jeśli porównamy potencjały militarne NATO i Rosji, Sojusz zdecydowanie dystansuje Moskwę (zobacz grafikę). Przyjrzeliśmy się jednak niektórym typom uzbrojenia i o ile w niektórych aspektach przewaga technologiczna Zachodu jest niepodważalna, to w innych Rosja wcale nie ustępuje wojskom NATO.
NATO ma do dyspozycji aż 14 lotniskowców, a kolejne dwa są budowane przez Brytyjczyków. Deklasuje więc Rosję, posiadającą tylko jedną taką jednostkę, samą ich liczbą.
Jeśli dodać do tego fakt, że nawet mniejsze okręty od rosyjskiego "Admirała Kuzniecowa", takie jak francuski "Charles de Gaulle" mają dużo większą wartość bojową, można śmiało uznać, że na gruncie potencjału lotniskowców NATO pozostawia konkurencję daleko w tyle.
Na zdjęciu: USS "Nimitz" i USS "George Washington i USS w Zatoce Perskiej.
oprac. Adam Parfieniuk
Lotniskowiec "Admirał Kuzniecow"
"Admirał Kuzniecow" jest największym lotniskowcem zbudowanym w Europie i jedynym okrętem tego typu w rosyjskiej flocie. Jego podstawowym wyposażeniem pozostają samoloty Su-33, będące pokładową wersją myśliwca Su-27.
"Admirał Kuzniecow" nie jest jednak szczególnie udanym projektem. Ze względu na konwencjonalny napęd jego zasięg nie może się równać z zachodnimi jednostkami napędzanymi przez reaktory nuklearne.
Wśród słabości "Admirała Kuzniecowa" można wymienić: brak odpowiednich samolotów - uderzeniowych, wczesnego ostrzegania i do uzupełniania paliwa w powietrzu; zbyt słaba i podatna na usterki siłownia; oraz niedopracowany kompleks radiolokacyjny Mars-Pasat, który miał być odpowiednikiem słynnego amerykańskiego systemu AEGIS
Wkrótce "Admirał Kuzniecow" nie będzie też największy w Europie, bo Wielka Brytania w najbliższych latach planuje wprowadzić do służby nieznacznie większe jednostki. Już teraz nie może się równać z amerykańskimi kolosami, których wyporność w niektórych przypadkach jest nawet o 60 proc. większa.
Na zdjęciu: "Admirał Kuzniecow" na ćwiczeniach na Morzu Barentsa w 2005 roku.
Czołg Challenger 2
Brytyjski czołg Challenger 2 często bywa nazywany najlepszym czołgiem na świecie. Choć tak jak w przypadku każdego rodzaju uzbrojenia, tak i w tym, ciężko jednoznacznie wskazać bezsprzecznego lidera danej kategorii. Pewne cechy Challangera 2 każą go jednak stawiać w awangardzie wojsk pancernych NATO.
Brytyjczycy lubią podkreślać, że ich czołg jest prawdziwie zaprawiony w boju. W czasie wojny w Iraku tylko dwie maszyny uległy zniszczeniu, w tym jedna wyniku najechania na ładunek wybuchowy domowej roboty.
Problemem może być stosunkowo niewielka liczebność brytyjskich Challangerów. Ze względu na cięcia budżetowe na Wyspach Brytyjskich pozostało "tylko" 408 maszyn tego typu. Jednak jeśli brać pod uwagę suche liczby, to trzeba pamiętać, że wojska Sojuszu i tak posiadają ok. czterokrotnie więcej czołgów niż Rosja.
Na zdjęciu: brytyjski Challanger 2 w Kuwejcie, 2003 rok.
Czołg T-90
Czołgi T-90 powstały jako gruntownie zmodernizowane wersje maszyn T-72. W porównaniu do Challangerów są dużo lżejsze i bardziej zwrotne. Według ekspertów, T-90 ustępują zagranicznym maszynom pod względem układów kontroli ognia. Wszelkie braki nadrabiają jednak stosunkowo niskim kosztem budowy. Różne warianty są z reguły około połowę tańsze niż zachodnie odpowiedniki.
Załogi rosyjskich maszyn są mniej liczne niż w przypadku najpopularniejszych czołgów NATO (Challanger 2 i M1 Abrams). Choć w kabinie zasiadają trzy, a nie cztery osoby, nie oznacza to, że mają one więcej miejsca. Dzięki uszczupleniu załogi zmniejszono gabaryty maszyny, co teoretycznie miało utrudnić jej trafienie.
Na zdjęciu: T-90 w czasie moskiewskiej parady z okazji Dnia Zwycięstwa w 2010 roku.
Samoloty F
W najnowszych modelach myśliwców z rodziny F postawiono na technologię stealth, dzięki której utrudnione ma być wykrywanie samolotów przez radary. Amerykanie argumentują, że momencie realnego starcia, to właśnie niska wykrywalność, a nie manewrowość będzie decydowała o powodzeniu. Dlatego jak najlepsze wdrożenie stealth najpierw w F-22, a teraz w najnowszych, wciąż testowanych F-35, było priorytetem, podczas gdy manewrowość zeszła na dalszy plan.
Myśliwce czwartej i piątej generacji mają wykrywać i namierzać przeciwnika jako pierwsze i w tym są wyraźnie lepsze od rosyjskich odpowiedników. Jednak ustępują najnowszym Suchojom pod względem zwrotności, przyspieszania oraz walki na krótszym dystansie.
Na zdjęciu: F-22A z 27. eskadry w lotniczej bazie Langley w stanie Wirginia.
Samoloty Suchoj
Najnowszy rosyjski myśliwiec Su-35 ma wszystko, by stawić czoło samolotom wykonanym w technologii stealth, ponieważ w momencie wzajemnego wykrycia wszelkie przewagi amerykańskich myśliwców są niwelowane. Su-35 ma niezwykłe zdolności manewrowe, bez problemu zwalnia, by nagle przyspieszać do naddźwiękowej prędkości, czym może zmylić systemy naprowadzania przeciwnika. Jego zasięg, prędkość i uzbrojenie przewyższają osiągi amerykańskiego odpowiednika.
W 2008 roku Amerykanie przeprowadzili tajną komputerową symulację, w której rosyjskie Su-35 gładko pokonały flotę amerykańskich myśliwców, składającą się z F/A-18 Super Hornet, F-22 i F-35. To właśnie te ostatnie i najnowocześniejsze maszyny przegrały najwyraźniej. Była to jedynie "gra komputerowa", ale z całą pewnością uświadomiła zachodnim generałom potencjał rosyjskich samolotów.
Na zdjęciu: Su-35 w czasie rosyjskich pokazów powietrznych MAKS-2011
Okręty podwodne typu 212
Eksperci zgodnie uznają niemieckie okręty podwodne typu 212 za najlepsze podwodne okręty o napędzie konwencjonalnym na świecie. Według komputerowej analizy Akademii Marynarki Wojennej, która badała parametry operacyjne jednostek tego typu, to właśnie niemiecki okręt wypadł najlepiej na tle konkurencji.
Okręty typu 212 wyposażone są w najnowocześniejszy napęd niezależny od dostępu powietrza (AIP), dzięki któremu ich prędkość w zanurzeniu może sięgać 37 km/h, a pod taflą morską mogą przebywać nawet do trzech tygodni bez wynurzenia. Napęd utrudnia także wykrywanie jednostek, które są wyjątkowo ciche.
Obecnie Niemcy rozwijają pocisk rakietowy IDAS, który w niedalekiej przyszłości ma wzmocnić siłę ogniową okrętów typu 212. Nowe rakiety charakteryzują się wyjątkową wielozadaniowością, bo umieszczone w wyrzutni torpedowej będą mogły razić śmigłowce "polujące" na okręty podwodne, średniej wielkości jednostki nawodne oraz cele lądowe.
Na zdjęciu: okręt typu 212 w Zatoce Flensburskiej na Bałtyku.
Okręty podwodne projektu Łada
W ostatnich latach Rosja również chciała nawiązać "walkę" na polu konstrukcji nowoczesnych podwodnych okrętów konwencjonalnych. Zadania podjęło się biuro konstrukcyjne Rubin, które w 2010 roku oddało do użytku pierwszy i jak dotąd jedyny okręt tej klasy - "Sankt Petersburg".
Prototyp nie spełnił jednak wymogów marynarki podczas testów i kolejne dwa egzemplarze, które Rosja planuje posiąść w 2017 i 2018 roku, będą już gruntownie przebudowane.
Prawdopodobnym problemem okazało się wdrożenie nowoczesnego napędu niezależnego od dostępu powietrza (AIP). Według założeń, Łady mają poruszać się z prędkością 39 km/h i pozostawać w zanurzeniu do 45 dni. Tego typu osiągi robią wrażenie, jednak wciąż są tylko rodzajem założenia. Dlatego Rosja jest o duży krok za konkurentami z NATO jeśli chodzi o konwencjonalne okręty podwodne tzw. czwartej generacji.
Na zdjęciu: okręt B-585 "Sankt Petersburg" projektu Łada.
System rakietowy Patriot PAC-3
Pociski PAC-3 są podwaliną aktualnie rozwijanego systemu antybalistycznego i przeciwlotniczego MEADS, który jest finansowany przez trzy państwa członkowskie NATO. Sieć zmodernizowanych baterii Patriot będzie rozsiana w USA, Niemczech i Włoszech ma zwalczać wszelkiego rodzaju pociski, samoloty, śmigłowce i drony
Najnowsze Patrioty przeszły test bojowy w Iraku, który wykazał, że system ma pewne mankamenty. Podstawowym jest system identyfikacji. Właśnie z jego powodu zestrzelono brytyjski samolot, błędnie zakwalifikowany jako pocisk przeciwradarowy, który jest celem zwalczanym automatycznie. Inną wadą jest nadmierna automatyzacja, która najprawdopodobniej zdałaby egzamin w przypadku masowej wymiany ognia rakietowego, jednak w warunkach irackiej wojny również przyczyniała się do tragicznych pomyłek.
Na zdjęciu: Patriot PAC-3 w północnej Japonii.
System rakietowy S-400 Triumf
Bateria S-400 Triumf obsługuje trzy rodzaje pocisków dostosowanych do strącania celów na różnych zasięgach (maks. do 400 km). Na wypadek konfliktu nuklearnego Rosjanie mogą je wyposażyć także w nowoczesne pociski antybalistyczne, które w ubiegłym roku dodali do szerokiej gamy rakiet wykorzystywanych przez system S-400. To właśnie kompatybilność S-400 z różnymi pociskami jest często wymieniana przez ekspertów jako nadrzędna zaleta rosyjskiego systemu. Kolejną mocną stroną jest jego precyzyjność oraz stosunkowo niska cena w porównaniu z amerykańskim odpowiednikiem.
S-400 w połączeniu z rakietami Iskander oraz flotą różnorodnych samolotów Suchoj stanowiłby wyzwanie, jakiemu siły powietrzne NATO jeszcze nigdy nie musiały stawiać czoła.
Na zdjęciu: rosyjski żołnierz obok systemu S-400 Triumf w mieście Elektrostal koło Moskwy.
Śmigłowiec AH-64 Apache
Podstawową zaletą amerykańskiej konstrukcji jest wyposażenie we własny radar kierowania ogniem, który znacznie ułatwia namierzanie i skuteczne ostrzeliwanie celu. Dzięki temu radarowi Apache jest w stanie śledzić 128 celów równocześnie, nawiązać walkę z 16 i przekazać informacje do kolejnej jednostki wyposażonej w ten sam system. Radar umożliwia wykrywanie zbliżających się pocisków rakietowych.
Podstawowym uzbrojeniem amerykańskiej maszyny jest pociski Hellfire, każdy śmigłowiec może przenosić do 16 sztuk tych rakiet. Ich głównym zastosowaniem jest niszczenie ważnych i z reguły opancerzonych celów przeciwnika, oddalonych od kilkuset do nawet ośmiu tys. metrów.
Na zdjęciu: AH-64 Apache przygotowuje się do startu w Bagram w Afganistanie, 2012 rok. Model nie jest wyposażony we wspomniany radar.
Śmigłowiec Kamow Ka-50
Pierwsze, co rzuca się w oczy w przypadku rosyjskiego śmigłowca, to podwójny wirnik, który zapewnia lepszą zwrotność i wyższą prędkość niż w przypadku amerykańskiej maszyny. Jest też dużo tańszy w produkcji ze względu na zastosowanie mniej zaawansowanej technologii.
Ka-50 nie posiada własnego systemu radarowego. Utrudnione są także operacje nocne, ponieważ systemy śmigłowca nie zapewniają wizji w podczerwieni. Rosyjska maszyna została pomyślana jako jednomiejscowy śmigłowiec szturmowy - maksymalnie aerodynamiczny i szybki - dlatego nie może równać się z wielozadaniowością amerykańskiego Apache.
Na zdjęciu: para śmigłowców Kamow Ka-50 nad moskiewskim osiedlem.
Niszczyciel rakietowy tyu Arleigh Burke
Wielozadaniowe niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke, obok lotniskowców, stanowią o absolutnej hegemonii Amerykanów na światowych akwenach. Wizytówka niszczycieli są rakiety Tomahawk, a o sile stanowi w dużej mierze zintegrowany system walki Aegis, który jest wykorzystywany przez ponad 100 jednostek różnego typu amerykańskiej marynarki wojennej.
W ubiegłym roku Rosjanie podali, jakoby udało im się zakłócić działanie systemu Aegis, którzy przez całe dziesięciolecia zapewniał Amerykanom przewagę. Myśliwce Su-24 przelatując nad niszczycielem USS "Donald Cook" nad Morzem Czarnym miały sprawić, że załoga była "ślepa" i "głucha". Stany Zjednoczone twierdzą jednak, że celowo nie nawiązywali żadnych działań zaczepnych w stosunku do rosyjskich myśliwców, wysyłając jedynie sygnały ostrzegawcze.
Na zdjęciu: USS "Bainbridge" typu Arleigh Burke w porcie na Krecie.
Niszczyciel rakietowy projektu Sowriemiennyj
Okręty Sowriemiennyj są odpowiednikiem amerykańskich niszczycieli. Nie są jednak aż tak wszechstronne w zakresie ostrzału celów lądowych i obrony przeciwlotniczej i antybalistycznej. Ich podstawowym zdaniem jest niszczenie innych jednostek nawodnych, do czego wykorzystywany jest pocisk rakietowy Moskit o zasięgu 10-120 km.
Częścią "pakietu" wymierzonego przeciwko okrętom podwodnym jest także pokładowy śmigłowiec przeznaczony do tego celu.
Na zdjęciu: niszczyciel rakietowy "Biezupriecznyj" projektu 956 Sowriemiennyj.
oprac. Adam Parfieniuk