Dziennikarz CNN Nic Robertson spotkał się w pobliżu Dżalalabadu z przedstawicielami al-Qaedy, którzy przekazali mu specjalne posłanie. Nie wyjaśnili jednak, o jakie konsekwencje chodzi.
Była to zawoalowana groźba, że należy się spodziewać odwetu, jeśli domy afgańskich cywilów zostaną zniszczone - powiedział Robertson.
Dziennikarz nie wymienił nazwisk swych rozmówców. Jak twierdzi, został zabrany z Dżalalabadu do wioski w górach, gdzie widział zniszczone nalotami domy. (ajg)