Mark Greenup wystąpił do sądu, domagając się odszkodowania takiej wysokości od swojego sąsiada Raymonda Weavera, który przejechał swym samochodem jego 13-letniego psa o imienu Grizzy.
Greenup utrzymuje w pozwie, że stracił w ten sposób "wiernego towarzysza", który zapewniał każdemu członkowi jego rodziny "uczucia, pociechę, przyjaźń, miłość i ochronę".
Adwokat pozwanego, Larry Dawson twierdzi, że obrażenia psa nie były na tyle poważne aby poddać go uśpieniu, co uczynił Greenup. Ponadto żądanie tak wysokiego odszkodowania za psa, który przez prawo uważany jest za "własność osobistą" jest - jego zdaniem - nierealistyczne.