Do wydarzenia doszło w rodzinnym mieście Saddama Husajna w sobotę wieczorem. Podpułkownik Steve Russell z 4. dywizji piechoty poinformował, że jeden z zabitych w eksplozji to daleki krewny Saddama.
Russell powiedział, że Irakijczycy byli mniej niż 150 metrów od amerykańskiego patrolu, kiedy eksplodował ich ładunek. Żaden z żołnierzy nie ucierpiał. Samochód, którym jechali zamachowcy, pasuje do opisu auta używanego w kilku poprzednich zamachach.
Źródło artykułu: 