Jej zdaniem, nie ma dziś ważniejszej sprawy w państwie niż uporządkowanie sfery zdrowia. I nie ma pilniejszej. Rząd ma obowiązek brać do tego zadania najlepszych i najbardziej doświadczonych ludzi. Nie czas na eksperymenty personalne.
Tymczasem pilotowanie ustawy premier powierzył trzeciemu kolejnemu ministrowi, który w dodatku nie zna materii, jaką ma się zajmować. Ten z kolei szuka współpracowników poprzez zaufanych ludzi biznesu. W ten sposób mogą trafić do ministerstwa ludzie, którym zależy przede wszystkim na własnym biznesie, a nie na interesie publicznym - ocenia publicystka "GW".
Według niej, przed takimi ludźmi premier ma obowiązek nas chronić, zanim prasa ujawni ich kompromitujące życiorysy. (PAP)