W piątek kobieta zgłosiła się do wyznaczonej placówki, lecz termin przyjęcia został przesunięty o tydzień z braku wolnych łóżek. Wtedy po raz pierwszy lekarz nieformalnie oświadczył synowi chorej kobiety, że za opłatą będzie można cały proces przyspieszyć. Mężczyzna nie zdecydował się jednak wtedy na załatwienie sprawy w ten sposób - powiedział Lorenc.
Kilka dni później stan zdrowia kobiety znacznie się pogorszył. Jej syn ponownie spotkał się w szpitalu z chirurgiem, który stwierdził, że szybka operacja jest możliwa po wpłaceniu 500 złotych. Mężczyzna zgodził się, ale jednocześnie zawiadomił policję.
Funkcjonariusze zatrzymali lekarza podczas wręczenia pieniędzy. W jego szafce na ubranie znaleziono dodatkowo kilka tysięcy złotych i wiele pustych kopert.