Zamachy w Londynie
Siedem lat temu Wielka Brytania doświadczyła najkrwawszych ataków terrorystycznych w swej historii
Dramat pod ziemią, seria eksplozji w metrze - zdjęcia
Siedem lat temu, 7 lipca 2005 roku, Wielka Brytania doświadczyła najkrwawszych ataków terrorystycznych w swej współczesnej historii. Zamachowcy uderzyli w tętniące życiem arterie wielkiej metropolii, którymi każdego dnia podróżują setki tysięcy ludzi. Dla wielu z nich zwykły z pozoru poranek zamienił się w przerażający koszmar.
Wydaje się, że dzień ataków został wybrany nieprzypadkowo. Dzień wcześniej Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał Londynowi prawo do organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Ponadto w tym samym czasie w Szkocji odbywał się prestiżowy szczyt państw G8.
Trzech zamachowców-samobójców wysadziło się w pociągach metra, jeden w miejskim autobusie. W wyniku ataków zginęły 52 osoby, a co najmniej 700 osób zostało rannych. Wśród ofiar były trzy Polki: 23-letnia Monika Suchocka, 29-letnia Karolina Glueck oraz 43-letnia Anna Brandt.
Na zdjęciu: kobieta z twarzą poparzoną w wyniku eksplozji w pociągu metra przy stacji Aldgate.
(wp.pl/tbe)
Czterej zamachowcy
Zamachy przeprowadziła czwórka terrorystów: 18-letni Hasib Hussain (na zdjęciu najbardziej z lewej), 19-latek z Jamajki Germaine Lindsay (czarna czapka), 30-letni Mohammed Sidik Khan (biała czapka) i 22-letni Shahzad Tanweer (ostatni z prawej). Trzech przyjaźniło się ze sobą i mieszkało w Leeds, czwarty pochodził z Luton. Nigdy wcześniej nie byli notowani przez brytyjskie służby.
Trzy eksplozje pod ziemią
Trzy eksplozje w metrze nastąpiły ok. godz. 8.50 w odstępach 50-sekundowych. Jako pierwszy wysadził się 22-letni Shahzad Tanweer w pociągu między stacjami Liverpool Street i Aldgate. Zginął na miejscu zabijając łącznie siedmiu pasażerów.
Na zdjęciu: wyrwa w wagonie, w którym wysadził się Tanweer.
Edgware Road
Za kolejny atak odpowiedzialny był Mohammed Sidik Khan, który zdetonował ładunek po ruszeniu pociagu z peronu czwartego stacji Edgware Road. Zabił siebie i sześć osób.
Na zdjęciu: wejście na stację Edgware Road tuż po zamachu.
King's Cross
Trzecia i najbardziej tragiczna w skutkach eksplozja miała miejsce w składzie metra pomiędzy stacjami King's Cross St. Pancras i Russell Square. W wybuchu zginął zamachowiec Germaine Lindsay i 26 pasażerów.
Zamach w autobusie
Do ostatniego zamachu doszło niemal godzinę po trzech pierwszych eksplozjach - o godz. 9.47. Wiele wskazuje na to, że najmłodszy z terrorystów, 18-letni Hasib Hussain, przez długi czas się wahał. Ostatecznie jednak wsiadł do piętrowego autobusu i zdetonował ładunek w plecakui, gdy pojazd znajdował się w rejonie Tavistock Square. Razem z nim zginęło 13 osób.
Na zdjęciu: zniszczony w zamachu autobus.
Informacyjny chaos
Do momentu eksplozji w autobusie służby nie do końca zdawały sobie sprawę, że mają do czynienia z atakami terrorystycznymi. Jeszcze ponad pół godziny po wybuchach pod ziemią, firma odpowiedzialna za konserwację metra podała, że przyczyną eksplozji mógł być nagły wzrost poboru mocy.
Na zdjęciu: jeden ze zniszczonych składów.
Londyn sparaliżowany
W kilka minut po zamachu na Tavistock Square zawieszono kursy komunikacji miejskiej. W całym mieście zapanował potężny paraliż komunikacyjny.
Na zdjęciu: wnętrze jednego ze zniszczonych pociągów metra.
Skoordynowany atak terrorystyczny
Dopiero niemal półtorej godziny po ostatniej eksplozji londyńska policja oficjalnie potwierdziła obawy, że ma do czynienia ze skoordynowanym atakiem terrorystycznym. Godzinę później głos zabrał przebywający na szczycie G8 w Szkocji premier Tony Blair, nazywając zamachy "barbarzyńskimi" i podkreślając, że przeprowadzono je celowo w czasie szczytu.
Na zdjęciu: stacja King's Cross - tu zamach był najkrwawszy.
Tajna Grupa Dżihadu Al-Kaidy w Europie
Do aktów terroru w oświadczeniu opublikowanym w internecie i przez redakcję arabskiego dziennika "Al-Kuds al-Arab" przyznała się nieznana do tej pory organizacja pod nazwą Tajna Grupa Dżihadu Al-Kaidy w Europie.
Na zdjęciu: zniszczenia po zamachu na Tavistock Square.
Oświadczenie zamachowców
"Bohaterscy bojownicy narodu arabskiego! Nadszedł czas zemsty na syjonistycznym, prowadzącym krucjatę rządzie brytyjskim. To odpowiedź na masakry, jakich Wielka Brytania dopuszcza się w Iraku i Afganistanie" - stwierdzili w oświadczeniu zamachowcy. Nie wiadomo, czy Tajna Grupa Dżihadu była rzeczywistą komórką Al-Kaidy, czy jedynie korzystała z szyldu organizacji Osamy bin Ladena.
Na zdjęciu: Brytyjczyk z transparentem, na którym widnieją słowa "Londyńscy zamachowcy, nigdy nas nie złamiecie".
Smutek i pamięć
Brytyjczycy i świat masowo oddali hołd ofiarom londyńskich zamachów. W miejscach ataków ludzie składali kwiaty i zapalali znicze. Flagi na znak żałoby opuszczono do połowy masztu - nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale w wielu innych państwach. Z całego świata na Wyspy płynęły wyrazy solidarności i współczucia. Minutą ciszy pamięć ofiar uczcił Parlament Europejski i polski sejm.
Na zdjęciu: kwiaty składane przy stacji King's Cross.