Ulicami Warszawy przeszło prawie sto osób - głównie członków Grupy Historycznej Zgrupowanie "Radosław" ubranych w takie same mundury, w jakich polscy oficerowie szli na śmierć w Katyniu. Marsz szedł w milczeniu, aby oddać cześć poległym w Katyniu, Charkowie, Miednoje, a także tym, którzy zginęli wczoraj w Smoleńsku. Pod Pomnikiem Pomordowanych na Wschodzie uczestnicy marszu złożyli wieńce i zapalili znicze. Odczytano także fragment odnalezionego w Lesie Katyńskim pamiętnika majora Adama Solskiego.
Uczestnicy wspominali ponad 20 tysięcy Polaków zamordowanych przez NKWD w Katyniu, Charkowie i Miednoje.
Marsz Milczenia wyruszył spod Muzeum Wojska Polskiego. Przeszedł Traktem Królewskim, obok Pałacu Prezydenckiego, przez Plac Zamkowy, Starówkę, plac Krasińskich pod Pomnik Poległych i Pomordowanych na Wschodzie.
Marsz Cieni zaplanowany był przez pasjonatów historii jako specyficzna inscenizacja oddająca hołd ofiarom zbrodni stalinowskich na polskich oficerach. Rekonstruktorzy w mundurach Wojska Polskiego i NKWD mieli przejść ulicami Starówki, wspomnieć konkretne postaci ofiar Katynia.