Trwa ładowanie...
d20puhp

Zachipowany strażnik miejski

Strażnicy miejscy w Kaliszu mają wszyte
chipy. To nie jeden z odcinków "Z Archiwum X", ale nowoczesny
sposób kontroli na służbie - podkreśla "Metro".

Share
d20puhp

Jak sprawdzić, czy strażnik miejski patroluje te miejsca, które powinien? To pytanie zadaje sobie każdy komendant, dlatego w komendach działa system kontroli - kierownicy, zwani też koordynatorami, co pewien czas, niespodziewanie jadą w teren i śledzą podwładnych. W Kaliszu uznali, że takie podchody to przeżytek. Od niedawna tamtejsi strażnicy mają chipy - szefowie w każdej chwili mogą sprawdzić, czy dobrze wypełniają swoje obowiązki.

W całym mieście jest 80 punktów kontrolnych. To miejsca, które strażnicy zwykle odwiedzają: okolice szkół, parków, spotkań chuliganów. Każdy patrol ma czytnik i musi go "odbić" w takim punkcie. Dzięki temu nie ma wątpliwości, czy tam był - mówi Paweł Kamiński ze straży miejskiej w Kaliszu.

Kaliska straż, najprawdopodobniej jako pierwsza w kraju, zdecydowała się wprowadzić taki system - pisze gazeta. Choć ma go na stałe dopiero od kilku tygodni, oceny są dobre: Kierownicy, którzy dotąd zajmowali się sprawdzaniem strażników, mogą się teraz zająć innymi rzeczami - dodaje Kamiński.

Nowatorskim pomysłem zainteresowali się już komendanci z innych miast. Od paru dni telefony w Kaliszu się urywają. Wszyscy chcą wiedzieć, ile kosztują chipy i jak się sprawdzają w praktyce. Niewykluczone więc, że niedługo śladem Kalisza pójdą inne miasta.

System (z 80 punktami kontrolnymi i 10 czytnikami oraz montażem) kosztuje ok. sześciu tys zł - informuje "Metro". (PAP)

d20puhp

Podziel się opinią

Share
d20puhp
d20puhp
Więcej tematów