Policja zatrzymała funkcjonariusza na ulicy, gdy jechał samochodem. Okazało się, że kierował pod wpływem alkoholu. Ale nie tym przede wszystkim powinien się martwić pracownik bielskiego aresztu. Gotowy jest zarzut, że w kwietniu 2002 r. przyjął on... 50 zł łapówki, aby dostarczyć jednemu z osadzonych "substancję spożywczą".
Kolejny zarzut jest jeszcze poważniejszy. Jak powiedziała "DZ" prokurator Barbara Drzastwa, rzecznik bielskiej Prokuratury Okręgowej, przygotowywany jest zarzut ujawnienia osobom z zewnątrz tajemnicy służbowej o aresztowanych. Informację o tym, w których celach przebywa pięciu osadzonych w areszcie i kiedy korzystają oni ze spacerniaka, funkcjonariusz miał przekazać osobie z zewnątrz.
Prawdopodobnie informacje były potrzebne do zorganizowania nielegalnej korespondencji, czyli przekazywania grypsów. Sprawdzamy jednak, czy takie informacje nie były potrzebne jeszcze do innych celów. Śledztwo jest rozwojowe - powiedziała "DZ" Drzastwa. (PAP)