Jak ustalono zakład płacił personelowi szpitalnemu od 50 do 200 euro za każdy sygnał o śmierci pacjenta, dzięki czemu stał się niemal monopolistą w toskańskim mieście, organizującym nawet kilkadziesiąt pogrzebów w miesiącu.
Włoscy policjanci z oburzeniem mówili w wywiadach dla mediów o skandalicznym żerowaniu na nieszczęściu osieroconych rodzin, czego dopuścili się pracownicy zakładu pogrzebowego w pogoni za zyskiem.
Źródło artykułu: 