Dzieje się to poza kontrolą państwa i co ważniejsze - praktycznie poza systemem podatkowym. Węgiel ten sprzedawany jest bowiem "na lewo" drobnym odbiorcom, albo nie bojącym się ryzyka składom opałowym - pisze gazeta.
Kopalniane bramy są dziś bodaj jedynym miejscem w Polsce, w którym można spotkać - dobrze znanych w PRL-u - koników, żyjących z nielegalnego obrotu poszukiwanymi dobrami. W Polsce Ludowej głównym takim dobrem były bony do Peweksu, w III Rzeczpospolitej jedynym takim dobrem są talony na węgiel - podaje "Dziennik Polski".