Jest to pierwszy przypadek dopuszczenia takiej ewentualności przez kogoś, kto miał dostęp do informacji o działaniach sił amerykańskich w Rumunii.
Były minister dał jednak do zrozumienia, że takie lądowania techniczne nie dowodzą istnienia tajnego więzienia CIA w Rumunii. Pascu - minister obrony w latach 2000-2004 - twierdzi, że CIA nigdy nie zwracała się do najwyższych władz wojskowych Rumunii w sprawie takiego więzienia. Ewentualne lądowania techniczne uważa za coś zupełnie normalnego.
"Gdzie tu problem? Taki samolot byłby terytorium amerykańskim, więc gdyby coś było nie tak, złamane zostałoby prawo amerykańskie" - powiedział.
Ewentualne przewożenie więźniów tranzytem przez Rumunię też nie budzi zastrzeżeń Pascu: "Przeciwko czemu mielibyśmy protestować? (...) Więźniowie na pewno nie dostali się do Guantanamo na piechotę, prawda?".
Władze rumuńskie zaprzeczają, jakoby w Rumunii istniało jakieś tajne więzienie CIA. Rzecznik resortu obrony nie chciał komentować wywiadu byłego ministra.
O "samolotach CIA", przewożących więźniów zrobiło się głośno, gdy 2 listopada "Washington Post" napisał, powołując się na anonimowe źródła w rządzie USA i innych krajach, że CIA przetrzymuje i przesłuchuje terrorystów Al-Kaidy w poradzieckich więzieniach w krajach Europy Wschodniej. Human Rights Watch podała, że tajne więzienia CIA mogą się znajdować w Rumunii lub w Polsce, na co miały wskazywać takie dowody jak dokumenty lotów samolotów CIA przewożących więźniów z Afganistanu.