Cuda zdarzają się nawet w chemii - zauważyli policjanci badający sprawę tajemniczego wybuchu - ale tym razem nie mogło być o nich mowy. W Poznaniu eksplodował gotujący się bimber, który starszy mężczyzna - prawdopodobnie przez pomyłkę - wlał do czajnika, gdy chciał zrobić sobie poranną herbatę. Wybuch był tak silny, że wyrwał okno z futrynami i kawał muru. Dla emeryta zakończył się na szczęście jedynie plastrem na ręce.
Na szczęście, z bloku, w którym doszło do wybuchu, nie trzeba było nikogo ewakuować.