Pasażerów przewieziono do miejscowości Unterwald, gdzie oczekują na przyjazd drugiego pojazdu. Jak pisze austriacka agencja APA, zostali otoczeni opieką przez pracowników Czerwonego Krzyża.
Autokar należał do radomskiej firmy Mar-Tur. Jak powiedziała pracownica biura w Radomiu, autokar jechał do Rzymu. Jeździmy w tym kierunku co piątek. Tym razem z Radomia wyjechało 31 osób. Być może kilka osób dosiadło się jeszcze po drodze - stwierdziła.
Właściciel firmy Marian Dobosz zapewnił w sobotę przed południem, że jadący z Polski drugi autokar powinien ok. godz. 14 dotrzeć na miejsce. W tej chwili jest niedaleko granicy z Austrią - dodał.
Dobosz powiedział, że w momencie wyjazdu z Polski pojazd był sprawny technicznie.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru autokaru.
Ervin Zoherer przedstawiciel Czerwonego Krzyża w pobliskim Votisbergu powiedział, że wielu podróżnych doznało szoku. Nikt nie został jednak ranny. Polscy podróżni są pod opieką Czerwonego Krzyża. Otrzymali gorące napoje i posiłki.
To kolejny przypadek pożaru polskiego autobusu w Srodkowej Europie. 1 stycznia polski autobus spłonął na autostradzie w północno-wschodnich Czechach między Hradcem Kralove a Ołomuńcem niedaleko miasta Svitava. Polski autokar wiózł 31 pasażerów. Nikomu nic się nie stało ale straty materialne były znaczne.
Dzień wcześniej w Sylwestra na Słowacji między Zwoleniem a Bańską Bystrzycą zapalił się polski Neoplan przewożący 45 pasażerów. Na szczęcie i tu nie doszło do tragedii. Wszyscy podróżni zdołali opuścić autobus. Słowacy strażacy poinformowali, że prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie przewodów w komorze silnika.