"Okazało się, że kserokopia aktu zgonu nosiła wyraźne ślady sfałszowania, na które wcześniej nikt nie zwrócił uwagi"- mówi Piotr Wroński, przewodniczący samorządu. Student przyznał, że kserokopię sporządził na podstawie aktu zgonu nieżyjącego od dawna ojca. Wyraził skruchę. Nie pomoże mu to jednak w uniknięciu kary. Sprawa trafi do uniwersyteckiego rzecznika dyscyplinarnego - podaje dziennik.
Uczelnia ma obowiązek przekazania sprawy do prokuratury. Za sfałszowanie dokumentu kodeks karny przewiduje nawet karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Drogo może też kosztować studenta próba wyłudzenia pieniędzy z uniwersyteckiej kasy; tu kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat - informuje "Dziennik Polski".