Prezydent (dawny właściciel drużyny baseballowej Texas Rangers) rzucił pierwszą piłkę, zaś tłum skandował "USA, USA". Po uściśnięciu dłoni trenerów obu drużyn - Jankesów z Nowego Jorku i Diamond Backs z Arizony - prezydent udał się do loży, lecz już po trzeciej rundzie meczu opuścił stadion i odleciał do Waszyngtonu.
Bush był ósmym prezydentem USA, który był obecny na rozpoczęciu finałowych rozgrywek tej typowo amerykańskiej dyscypliny. Biały Dom oświadczył, że prezydent chciał przekonać swoich rodaków, by kontynuowali amerykański sposób życia mimo groźby nowych ataków terrorystycznych.
Na stadionie podjęte zostały nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Wszyscy wchodzący badani byli wykrywaczami metalu, jak też sprawdzano ich torebki, teczki, itd. Mecz odbywał się pod ochroną 1,5 tys. policjantów. (jask)