Jego zdaniem, to się udało, ale podczas tego szczytu chodziło jeszcze o coś więcej. W pierwszym półroczu 2007 r. Niemcy będą kierować pracami UE. Będzie to czas zasadniczych rozstrzygnięć dotyczących bezpieczeństwa energetycznego i nowej polityki wschodniej UE.
Dobrze zatem, że niemiecka kanclerz konsultuje te kwestie z najważniejszymi sąsiadami. Dobrze również, że francuski prezydent słucha polskich argumentów i nie oczekuje już, byśmy siedzieli cicho. Wreszcie dobrze, że Polska na nowo angażuje się w europejskie debaty.
W Mettlach było widać, że Lech Kaczyński polubił politykę zagraniczną i w tej dziedzinie ma szansę na sukcesy w drugim roku swojej prezydentury - ocenia komentator "Dziennika". (PAP)