Liderów Lepper nie szukał, bo liderem był sam. Posłów nie szukał, bo Samoobronie przez lata poselstwo nie groziło. I wkrótce - już w Sejmie - jednych wyrzucał: za pijaństwo, bójkę, interesy nie do obrony i nie do ukrycia, za stawianie oporu, zadawanie niewygodnych pytań. Inni sami przejrzeli i odchodzili, zarzucając Lepperowi szerzenie "anarchii", "demagogię", "populizm", "prymitywne i brudne zachowania".
Ale z punktu widzenia Leppera te ubytki nie mają znaczenia. Do następnych wyborów zrobi się nowy zaciąg. Lepper nie boi się pustego klubu. On się boi poprawy w gospodarce i spadku bezrobocia. To jest święcona woda na Leppera - pisze autorka komentarza w "Gazecie Wyborczej".