Media ujawniły, że oczekujący w Izraelu na ekstradycję Jędruch, podejrzany o wielomilionowe wyłudzenia, był w latach 1998-2001 społecznym asystentem Długosza, dzisiaj jednego z podejrzanych w tzw. aferze starachowickiej. Ponadto w 2001 roku Colloseum, w czasie kampanii billboardowej, za pośrednictwem innych firm, miało finansować reklamę zewnętrzną SLD.
Jędruch potwierdził, że kampania kosztowała go 1,6 mln zł, z czego milion wydano na plakaty Sojuszu. B. właściciel Colloseum podał też, że posiada listę 28 osób, którym "zafundował" kampanię wyborczą. Siedem z nich miało startować z list AWS i nie weszło do parlamentu, pozostałych 21 osób to członkowie SLD.
Wiceprzewodniczący SLD powiedział, że trzeba poczekać na "ukonkretnienie i urealnienie tej informacji". "Proponowałbym nie przydawać temu sensacji, choć to niestety brzmi sensacyjnie" - dodał.
"A jak się okaże, że to nieprawda? Wszystko się może w Polsce okazać. A jak się niestety okaże, że prawda, to zapewniam, że na pewno będę stanowczo dążyć do wyjaśnienia tego do końca" - zaznaczył Oleksy.
Nawiązując do informacji, że Jędruch był asystentem Długosza, wiceszef Sojuszu powiedział, że kilka lat temu nikt w Polsce nie mógł wiedzieć o zamiarach Jędrucha.
"Ja mam kilku asystentów-wolontariuszy i zadrżałem przez chwilę, gdyby któryś, mając legitymację mojego asystenta, zrobił coś niewłaściwego (...)" - powiedział Oleksy.(iza)