Blacharska wyjaśniła, że codziennie przekracza przejście w obie strony ponad 5 tys. osób, głównie tzw. "mrówek", usiłujących przemycić papierosy, rzadziej alkohol. Osoby te celowo zwlekają z podejściem do odprawy, licząc, że pod koniec zmiany zostaną potraktowane ulgowo. Efekt jest taki, że ok. godz. 18.00 podenerwowany tłum szturmuje przejście. Co słabsi upadają i są tratowani.
"Jedna z kobiet doznała ostatnio złamania ręki i została odwieziona do szpitala. W trakcie odprawy notujemy ponadto wiele innych patologicznych zachowań. Np. w tym tygodniu ktoś rozpylił w terminalu gaz łzawiący. Na porządku dziennym są wyzwiska i groźby kierowane pod adresem celników" - powiedziała Blacharska.