Taksometr z dopalaczem
Od początku maja taksówkarze muszą płacić
od osiąganego obrotu 7-procentowy podatek VAT. Po to, by
rejestrować te obroty, potrzebne są kasy fiskalne zainstalowane
w taksówkach. Podczas ich montażu na jaw wyszły
oszustwa i niebywała fantazja taksówkarzy - pisze "Głos
Wielkopolski".
16.07.2004 | aktual.: 16.07.2004 07:10
W jednej z taksówek do linki łączącej dwa elementy taksometru podłączono przycisk ukryty pod fotelem kierowcy. Łatwo się domyślić, do czego on służył. Co ciekawe, właściciel taksówki prosił, aby urządzenie pozostawić. W kolejnym samochodzie taksometr był połączony z kierunkowskazem. Jak w zakładzie instalującym kasy fiskalne przyznał taksówkarz, uruchomienie kierunkowskazu zwiększało kwotę należną za przejazd. Takich i podobnych sposobów było bardzo wiele. Zdarzało się, że tajemnicze przewody prowadziły do samochodowych radioodbiorników - wymienia gazeta.
Wprowadzenie obowiązku instalowania kas fiskalnych znacznie utrudni nieuczciwym taksówkarzom życie, ponieważ nie można do nich podłączać żadnych "dopalaczy" - twierdzi gazeta, dodając, że na razie nieuczciwym taksówkarzom został im stary trik z oponami.
Polega on na tym, że właściciel samochodu jadący na tak zwaną legalizację kasy fiskalnej zakłada koła o mniejszej średnicy, na przykład wymieniając opony na mniejsze. Podczas legalizacji ustala się, ile koło samochodu wykonuje obrotów, aby samochód przejechał 1 kilometr. Po dokonaniu legalizacji taksówkarz zmienia koła na większe, które wykonują mniej obrotów przy przejechaniu 1 kilometra. W efekcie kasa wskazuje przejechanie jednego kilometra na przykład po 900 metrach - zdradza sekrety taksówkarzy "Głos".