Nic dziwnego, że Europa wstrzymała oddech, gdy w nocy z soboty na niedzielę okazało się, że głosował tylko co siódmy uprawniony. Gdyby Polska zagłosowała na nie... Gdyby frekwencja nie przekroczyła tych magicznych 50 procent...
Jednak zagłosowaliśmy na tak. Z całą nieufnością, jaką może mieć społeczeństwo przez tyle dziesięcioleci niewolone przez obce mocarstwa, tak wiele razy oszukiwane przez własne i przez narzucone rządy, więzione w piwnicy historii. Ale też z ogromną nadzieją, z radością, z wiedzą, że tej wolności, tej możliwości wyboru - czy chcemy wejść, czy nie - nikt nam nie dał i nikt nie narzucił.
Wchodzimy do Unii po polsku. W ostatniej chwili. Rzutem na taśmę. Ale za to w jakim stylu. Witaj, Europo - pisze redakcja "Gazety Wyborczej".