Szteliga o kartoflach Oleksego
Mam pewne kłopoty ze sobą, spowodowane przez Józefa Oleksego - powiedział dziennikowi "Fakt" poseł SLD Józef Szteliga. Oleksy mówi, że pana dolegliwości wynikają z tęsknoty za Leszkiem Millerem. Podobno, gdy odchodził z fotela szefa SLD żegnał go pan ze łzami w oczach, dociekała gazeta.
04.05.2005 06:58
- Bidula, odparł indagowany. Martwi się o mnie bo kiedyś wcisnął mi do Opola swoją byłą rzeczniczkę Aleksandrę Jakubowską. Teraz udaje wariata, a ja muszę się za niego tłumaczyć. Słyszałem, co ten gbur i kłamczuch Oleksy mówił w radiu. Jak Miller poinformował nas, że odchodzi, powiedziałem: Leszku, jesteś pierwszym przywódcą, który sam rezygnuje i dodałem - patrząc wnikliwie na Oleksego - bo niektórych musieliśmy z gabinetu wynosić ze stołkiem.
Sugeruje pan, że Oleksy jest zazdrosny o Millera? To może warto mu obiecać, że jak odejdzie, to pan też wygłosi jakieś przemówienie ze łzami w oczach - namawiał posła "Fakt". Na co Szteliga:
- Jest taki dowcip. Oleksemu śniły się kartofle. Poszedł więc do swojego przyjaciela z lat młodości, też sekretarza z Białej Podlaskiej, i pyta co to znaczy. A kolega na to: "Józiu, ten sen znaczy, że albo jesienią cię wykopią, albo na wiosnę zakopią". I obiecuję, że gdy Oleksy zrezygnuje, to powiem ze łzami w oczach: Józefie, jesteś największym... udacznikiem w SLD, bo w odróżnieniu od Millera nie zdobyłeś się, żeby sam odejść.(PAP)