Chodzi o unijną dyrektywę, która wszystkim mieszkańcom Unii Europejskiej pozwoli na leczenie się poza granicami kraju. Zgodnie z nią Polacy mogliby leczyć się bez kolejek, np. w Czechach czy w Niemczech, nie płacąc za to ani złotówki. Leczenie musiałby finansować Narodowy Fundusz Zdrowia.
Ale rząd nie ma na to szczególnej ochoty. I jak może opóźnia wprowadzenie nowych przepisów. Każdy miesiąc zwłoki oznacza bowiem dla rządu olbrzymie oszczędności. A nasze zdrowie? Kogo ono obchodzi…Poszczególne kraje Unii mają czas do 25 października na wdrożenie odpowiednich przepisów. Polska się ociąga. Efekt jest taki, że pacjenci, tacy jak Jan Kaczmarek z Katowic, któremu NFZ wyznaczył termin operacji biodra na 2028 rok, muszą czekać w kolejce. Bez szans na pomoc nawet za granicą.
– Bez nowych przepisów NFZ nie zwróci pacjentom pieniędzy za zabiegi czy badania wykonane za granicą – mówi ekspert ds. ochrony zdrowia Rafał Janiszewski. I wszystko wskazuje na to, że przepisy zmienią się nie prędko. Rząd dopiero pracuje nad ustawą, a potrzebne są jeszcze rozporządzenia. Na ich wydanie minister zdrowia ma czas do końca 2015 roku. I też raczej nie będzie się spieszył. – Istnieje ryzyko, że nawet po wejściu w życie proponowanej nowej ustawy pacjenci nie dostaną zwrotu kosztów poniesionych na leczenie za granicą – potwierdza Piotr Piotrowski założyciel Porozumienia 1 czerwca, które działa na rzecz poprawy doli pacjentów.
Piotr Piotrowski jest ojcem Michałka chorego na dziecięce reumatoidalne zapalenie stawów i latami już wojuje z NFZ o pieniądze na leczenie synka. Łatwo nie będzie nawet, gdy przygotowane przez rząd zmiany wejdą w życie. Przepisy są tak napisane, że na leczenie za granicą trzeba będzie zdobyć w NFZ skierowanie, a fundusz zapłaci tylko za te świadczenia, które są w Polsce w tzw. koszyku świadczeń gwarantowanych. Na dodatek jeśli więc jakiś zabieg będzie za granicą droższy, NFZ zwróci nam tylko część kosztów. – To nam nie zagwarantuje pełnej swobody korzystania ze świadczeń medycznych – podkreśla ekspert Rafał Janiszewski. Po co więc tak komplikować przepisy? Żeby zniechęcić chorych do leczenia za granicą i w ten sposób zaoszczędzić. Tylko w tym roku na zagraniczne leczenie zaplanowano 51 mln zł. Pieniądze nie zostaną wydane, bo nie ma przepisów. Ale na pewno znacznie uszczupliłyby budżet NFZ.
Jeśli ustawa nie wejdzie w życie – budżet zyska. A że pacjenci ucierpią? Kto by się tym przejmował…
Polecamy wydanie internetowe Fakt.pl:
Szefowa dyplomacji zabójczynią Mossadu