Jak dowiedziało się Radio ZET, Prokuratura Okręgowa w Warszawie na początku tego roku skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Problem w tym, że tylko przeciwko samemu „Słowikowi” , który miał dać 150 tysięcy dolarów łapówki. Kto wziął pieniądze – nie wiadomo.
Sprawa został cofnięta do prokuratury. Nakazaliśmy prokuraturze ustalić osobę, która miała przyjąć łapówkę - mówi Jacek Matusik, przewodniczący VII Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Warszawa - Śródmieście
Świadek koronny, na zeznania którego powoływała się prokuratura to słynny Jarosław S. pseudonim „Masa”. Opowiadał on o dwóch bankietach, które wydał „Słowik” po swoim ułaskawieniu. W czasie przyjęcia gangsterzy wznosili toasty za osoby z Kancelarii Prezydenta, które doprowadziły do ułaskawienia przestępcy. Słowik został ułaskawiony w 1993 roku mimo, że ukrywał się i poszukiwano go listem gończym.