Od ponad wieku śliwowica promuje naszą gminę szeroko w kraju. Bywało, że trafiała na cesarskie stoły w Wiedniu, teraz jest obecna na salonach warszawskich i nie tylko. Śliwowica przyniosła nam sławę - dodaje wójt.
By uchronić się przed zarzutami promowania nielegalnie pędzonej gorzałki, sprytni łąckowianie ze Stowarzyszenia Łącka Droga Owocowa rozpoczęli przygotowania do zarejestrowania i uzyskania dla niej certyfikatu europejskiego.
Jutrzejsze święto ich dumy wypełnią liczne konkursy, występy zespołów folklorystycznych z różnych regionów Małopolski i Słowacji. Nie zabraknie wystaw prezentujących sztukę ludową, potrawy regionalne. Dla chętnych spróbowania okowity przygotowane będą symboliczne kusztyczki. A kto zna wartość leczniczą śliwowicy, z pewnością spożyje, herbatę "z prądem".
Nie braknie jednak i poważniejszych tematów. Ten rok sądeccy sadownicy zaliczają do marnych. W czerwcu i lipcu uderzył grad, straty są znaczne. W dodatku sady śliwowe są praktycznie w zaniku. Od blisko 20 lat dziesiątkuje je niewinny motyl - szarka. Jutrzejsze święto sprzyjać będzie więc także dyskusjom dotyczącym przyszłości gospodarstw sadowniczych. (PAP)