Na początku lat 90. "Król" polował w akademikach. Członkami sekty zostawali głównie studenci przyjeżdżający do Gdańska z małych miejscowości. Zrywali kontakty z rodziną, całkowicie poddając się woli "Króla". Oddawali mu wszystkie pieniądze. Nieposłuszni byli przez guru karani - biciem, straszeniem, apokaliptycznymi wizjami o demonach. Większość tych, którym udało się uciec, do dziś się leczy - informuje gazeta.
Dziś guru poluje w Internecie. Ma kilka swoich stron, a chętnym do porozmawiania o Bogu i problemach duchowych podaje adres e- mailowy. W ten sposób, jako "Paweł z Warszawy", dziennikarz "Faktu" nawiązał z nim kontakt. Po kilku mailach przyszło zaproszenie do Gdańska. Reporter gazety poszedł na to spotkanie uzbrojony w dyktafon - relacjonuje "Fakt".
W domu guru widzimy obrazki Jezusa, Kriszny i Buddy, z głośnika sączy się relaksacyjna muzyka. Wiktor K. od razu przechodzi do rzeczy. Wykłada swoją "filozofię". Mówi, że poznał prawdę i teraz jej naucza. Na koniec rozmowy namawia, żeby "Paweł" założył w Warszawie jakąś grupę, która będzie organizowała spotkania - pisze dziennik. (PAP)