Sprawa spadku po pradziadku staruszki trwa od 1997 roku, a dotyczy sporu o nieruchomości i meble, jaki toczy ona z młodszymi braćmi i kuzynami. Kiedy przed rokiem sąd podjął decyzję o odroczeniu sprawy do 2010 roku, prasa pisała o negatywnym rekordzie wszechczasów pobitym przez wymiar sprawiedliwości. Teraz, gdy proces znów zniknął z wokandy na dwa lata, pojawiły się nowe głosy oburzenia.
ANSA zauważa, że pani Cuccioletti cieszy się dobrym zdrowiem oraz przytomnością umysłu i zamierza cierpliwie czekać na następną rozprawę, zwołaną na 30 marca 2008 roku. Jej adwokaci jednak chcą ponownie wystąpić o przyspieszenie posiedzenia sądu. Być może domagać się też będą odszkodowania za ciągnące się latami postępowanie.
Sylwia Wysocka