Kobieta zadzwoniła na milicję. Stróże porządku, choć nie mieli większych nadziei na ponowne pojawienie się przestępcy, przygotowali zasadzkę.
Okazało się jednak, że przedstawienie miało także akt drugi. Ku zaskoczeniu milicjantów, 34-letni mieszkaniec Moskwy po czterech godzinach wrócił po "swoje" pieniądze. Jak podaje poniedziałkowy "Kommiersant", mężczyznę zatrzymano.(mp)