Ropa za 100 dolarów?
Amerykański ekspert do spraw rynku naftowego, Matt Simmons, uważa, że do zimy ropa może zdrożeć do stu dolarów za baryłkę. W tym tygodniu cena baryłki przekroczyła na nowojorskiej giełdzie 60 dolarów.
Cytowany przez brytyjskiego The Observera Simmons ostrzega, że grozi nam największy w historii kryzys na rynku naftowym. Według kontrowersyjnego analityka, po raz pierwszy popyt może przewyższyć podaż.
Sytuacja na rynku ropy będzie jednym z tematów spotkania grupy G8. Nie zanosi się jednak na to, by spotkanie przedstawicieli najbardziej uprzemysłowionych krajów świata przyniosło jakieś rozwiązanie. Dotychczas bezskutecznie apelowali do krajów OPEC i innych producentów ropy o ujawnienie dokładnych wysokości rezerw surowca. Premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair, ma nadzieję uzyskać na spotkaniu w Edynburgu obietnicę zwiększenia wydatków na badania alternatywnych metod pozyskiwania energii.
Simmons jest jednak przekonany, że takie kroki to stanowczo za mało. Jego zdaniem, największy eksporter ropy Arabia Saudyjska ma już niewielkie rezerwy surowca i wraz ze spadkiem podaży nie da się uniknąć wzrostu cen.