Jak pisze "Gazeta Wyborcza" kobieta zarzuca swojemu szefowi, że podczas otwarcia jednego z nowych placów zabaw, przyszedł przebrany za duchownego i kropielnicą błogosławił statek piracki, przeznaczony do zabawy dla dzieci. Ponadto, tuż przed śmiercią Jana Pawła II, Laura Kozowska otrzymywała od szefa esemesy obrażające papieża.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że Janusz W, prezes firmy, zarzuty zbywa śmiechem. - To były tylko żarty - mówi. Jednak relację Kozowskiej potwierdza inna pracownica firmy.
Źródło artykułu: WP Wiadomości