Huk pracujących ciężkich maszyn drogowych, tumany piasku wzbijające się spod kół ciężarówek - tak wygląda na odcinku kilku kilometrów szlak turystyczny z Czarnego na Baranią Górę w Rezerwacie Wisła. Według "Super Expressu", turyści, którzy przyjechali pospacerować nad Czarną Wisełką, posłuchać śpiewu ptaków i odetchnąć pełną piersią górskim powietrzem, powinni szukać innych miejsc, teraz i w przyszłości.
Dlaczego? Bo jak tylko do rezydencji prezydenckiej w Wiśle przyjedzie pierwsza para, ruch samochodowy zostanie skierowany na drogę biegnącą szlakiem i dalej pięknym lasem. Turyści są wściekli. Nie mogą zrozumieć, dlaczego, by zagwarantować spokój prezydentowi i jego gościom niszczy się przyrodę - podkreśla "Super Express". (PAP)