Refundowane recepty na viagrę przepisywane były oficjalnie inwalidom wojennym. Rekordzista, na którego nazwisko wypisano 29 recept, musiałby od początku roku przyjąć prawie 270 niebieskich tabletek.
Według seksuologa prof. Zygmunta Zdrojewicza tego rodzaju "kuracja" jest niemożliwa. Inwalidzi wojenni to mężczyźni 70-, 80-letni, z których wielu cierpi na choroby serca. W takich zaś przypadkach viagry się nie przepisuje.
Rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia we Wrocławiu, Joanna Mierzwińska, zapowiedziała, że sprawa zostanie wnikliwie zbadana, a w stosunku do lekarzy, którzy wypisywali recepty i prawdopodobnie sprzedawali także leki, zostaną wyciągnięte konsekwencje.