W Londynie manifestacja antywojenna odbędzie się wieczorem. Kolejne mają odbyć w ciągu najbliższych dni.
Od 80 do 100 tysięcy ludzi - według wstępnych szacunków policji - zebrało się w Atenach, by demonstrować przeciwko wojnie z Irakiem. Najczęściej słyszanym okrzykiem jest: "Bush - morderca!". Przeciwko amerykańskiemu atakowi na Irak demonstrowali rano głównie licealiści i studenci. Na późniejsze godziny zapowiadana jest w Atenach duża manifestacja, którą zwołały związki zawodowe, komuniści i organizacje antyglobalistów.
Wielotysięczne manifestacje antywojenne odbyły się też w Rzymie, Florencji, Genui, Turynie, Neapolu i innych większych miastach Włoch. Po parę tysięcy osób zgromadziły demonstracje w głównych miastach Szwajcarii. W Genewie głównym hasłem było "Nie - wojnie o ropę".
Spontaniczne i stosunkowo nieliczne demonstracje odbyły się w Kopenhadze. Młodzież zablokowała tam ruch w co najmniej dwóch dzielnicach. Policja, jak dotąd, nie interweniowała.
Na godziny popołudniowe antywojenne manifestacje zapowiedzieli związkowcy i pacyfiści w Hiszpanii. Rektorzy wyższych uczelni zapowiedzieli pięciominutową chwilę ciszy, a także opuszczenie flag do połowy masztów "na znak żałoby i solidarności z niewinnymi ofiarami konfliktu".
Demonstracja odbyła się również przed ambasadą USA w Moskwie, ale zgromadziła ona nie więcej niż 200 osób. Do ochrony amerykańskiej placówki oddelegowano 600 milicjantów.
Akcje protestacyjne przeprowadzono też na uniwersytetach w Egipcie. Na islamskim uniwersytecie Al-Azhar w Kairze zgromadziło się około tysiąca studentów, wykrzykujących hasła wrogie Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii. Żądali wydalenia z Egiptu ambasadorów tych krajów. Spalono amerykańską flagę. Doszło do drobnych starć z policją.
Protestować będą też Polacy. Na godzine 17.00 apowiadana jest duża manifestacja przed ambasadą amerykańską w Warszawie.