Jego zdaniem, to wszystko sprawia, że praca w Polsce jest opodatkowana tak wysoko jak alkohol, papierosy czy paliwo. "Na pracę jest nałożona akcyza i w ten sposób staje się ona za droga dla naszego przedsiębiorcy. Aby wypłacić pracownikowi 1000 zł, przedsiębiorca musi jeszcze zapłacić około 850 zł ZUS-u, składek i podatków" - wyjaśnia Sadowski w "Faktach".
Dodaje jednocześnie, że propozycja Marka Belki, aby od zatrudnionych nie płacić przez jakiś tego haraczu, była u już u nas ćwiczona. "Nie wiadomo dlaczego teraz, ponownie przedstawiona, ma cokolwiek zmienić" - zastanawia się Sadowski.
"Jest natomiast kolejnym potwierdzeniem opinii, że to właśnie te wszystkie składki i podatki są barierą w tworzeniu miejsc pracy. Jest też dowodem na to, że źródłem bezrobocia jest łączony poziom opodatkowania pracy, a nie globalizacja czy kodeks pracy (relikt dawnego systemu i jego logiki)" - uważa Sadowski. (PAP)