Tomasz Underman podkreślił ponadto, że proponowany przez ministra Religę 15-procentowy wzrost wynagrodzenia od przyszłego roku jest zbyt mały. Propozycję nazwał farsą.
Wiceszef Zarządu Krajowego OZZL zaznaczył, że lekarze są gotowi do rozmów i do zawarcia porozumienia. Warunkiem jednak jest propozycja inna niż 15-procentowa podwyżka. Dodał, że lekarze domagają się nie tylko pieniędzy, ale i reformy służby zdrowia.
Tomasz Underman powiedział też, iż strajkujący nie chcą, by w piątkowych rozmowach z rządem uczestniczył Związek Zawodowy Solidarność. Wyjaśnił, że jest to protest lekarzy i to oni mają rozmawiać, a nie inne związki. W opinii wiceprzewodniczącego Zarządu Krajowego OZZL działania Solidarności mają na celu zdyskredytować lekarzy. Przypomniał, że lekarski związek zawodowy nie był w przeszłości zapraszany do współuczestniczenia w akcjach organizowanych przez OPZZ czy Solidarność. Dlatego teraz chce działać samodzielnie. Tomasz Underman zastrzegł, że gdy tylko zostanie stworzony projekt prawdziwej reformy służby zdrowia, wtedy każdy głos będzie się liczył, zwłaszcza tak doświadczonego związku jak Solidarność.
Do strajku na Śląsku dołączyły trzy kolejne szpitale. Wśród nich jest jedna z najważniejszych placówek w regionie - Szpital Kliniczny imienia Mielęckiego w Katowicach. Według OZZL na Śląsku strajkuje ponad 50 szpitali.