Prosiłam go, by nie jechał

Mama Waldemara Milewicza, Jadwiga Milewicz wspomina swojego najukochańszego syna, którego w piątek dosięgły kule irackich bandytów.

"W piątek przed południem przyszedł do mnie mój najstarszy syn, Stanisław. Upadł na kolana i zaczął płakać. Pytam, co się stało? - Mama nic, nic. - Dlaczego ty mi nie mówisz, przecież coś się stało? -Czy mama ma tabletki na uspokojenie? - Mam jakieś. - To niech mama weźmie... Waldek nie żyje".

Skromne trzypokojowe mieszkanie na parterze na warszawskim Służewcu. Tu samotnie mieszka pani Jadwiga Milewicz, matka najsłynniejszego polskiego korespondenta wojennego, który w piątek zginął od kul irackich bandytów. Jest schorowaną starszą osobą, prawie nie rusza się z domu. Od 20 lat jest wdową. Opiekują się nią najbliżsi. Opiekował się nią Waldek...

Gdy Jadwiga Milewicz wspomina Waldka, swoje najmłodsze dziecko (ma jeszcze syna i córkę), płacze. Płacze też, pokazując nam stare, czarno-białe zdjęcia z rodzinnego albumu i pamiątki po swoim ukochanym synu. - Waldek się mną zajmował, zawsze pytał, jak się czuję. Teraz już nie zapyta... - mówi nam rozstrzęsionym głosem.

Ostatni raz widzieli się 4 maja. Waldemar przyjechał, by powiedzieć matce, że wyjeżdża do Iraku. - To jak to, wyjeżdżasz? Jutro są przecież twoje imieniny? - zapytała swojego syna pani Jadwiga. Zapewniał, że jedzie co prawda do Iraku, ale w bardzo bezpiecznie miejsce. - Jak tylko wrócę, to do mamy przyjdę - obiecał.

Dlaczego Waldemar został korespondentem wojennym? Pani Jadwiga zna na to odpowiedź, i jeden jedyny raz podczas naszej rozmowy uśmiecha się do wspomnień. Rodzina Milewiczów żyła skromnie w Dobrym Mieście koło Olsztyna. W domu się nie przelewało, ale po jakimś czasie udało się uzbierać na telewizor. - Syn zachwycał się telewizją, ogladał ją bez przerwy - wspomina pani Jadwiga. I to właśnie wtedy podjął decyzję, że zostanie korespondentem.

Ale młodemu Milewiczowi nie było łatwo dostać się do wymarzonej pracy w TVP, próbował kilkakrotnie. Wreszcie się udało. Matka długo opowiada nam o tym, jak zawsze podczas wyjazdów bardzo bała się o syna. Wolała, żeby był tu w kraju, pracował w bezpiecznym studio, zamiasta jeździć w miejsca najgorętszych konfliktów, gdzie nieraz ocierał się o śmierć. - Mamo, ale ja lubię poznawać ten świat - odpowiadał. I jeździł.

Gdy wyjeżdżał, zawsze zapewniał, że wszystko będzie dobrze, żeby się nie martwić, że miejca, w które się udaje, są bardzo bezpieczne. Gdy matka mówiła mu, że tam, gdzie jedzie, giną ludzie, zawsze odpowiadał: - Mamo, taka jest moja praca i ja tę pracę lubię.

Pani Jadwiga płacząc opowiada nam o największym marzeniu swojego syna, które niestety nigdy się nie spełni. - Powiedział mi kiedyś tak: jak pójdę na emeryturę, to chciałbym pisać ksiażki. Niestety, zbiór reportaży pióra Waldemara Milewicza nie ukaże się nigdy.

Źródło artykułu: Fakt
Wybrane dla Ciebie
USA wycofują żołnierzy z Niemiec. NATO zabrało głos
USA wycofują żołnierzy z Niemiec. NATO zabrało głos
Tusk pisze o NATO. Robi aluzję do ruchu USA ws. wojsk w Niemczech
Tusk pisze o NATO. Robi aluzję do ruchu USA ws. wojsk w Niemczech
Zawaliła się kamienica. Koniec akcji poszukiwawczej
Zawaliła się kamienica. Koniec akcji poszukiwawczej
Trump o ropie po atakach na Iran: spodziewałem się wyższych cen
Trump o ropie po atakach na Iran: spodziewałem się wyższych cen
USA wycofują się z Niemiec przez Merza? "Nie skorzystał z rady"
USA wycofują się z Niemiec przez Merza? "Nie skorzystał z rady"
Iran namierzył "szpiegów" Izraela. Zostali powieszeni
Iran namierzył "szpiegów" Izraela. Zostali powieszeni
Kierowca zderzył się z łosiem. 11-latka w szpitalu
Kierowca zderzył się z łosiem. 11-latka w szpitalu
Trump uderza w Kubę. Jest odpowiedź Hawany
Trump uderza w Kubę. Jest odpowiedź Hawany
USA wycofują żołnierzy z Niemiec. Mamy reakcję Berlina
USA wycofują żołnierzy z Niemiec. Mamy reakcję Berlina
Rosjanie urządzili "polowanie" na cywilów. Zaatakowali minibus
Rosjanie urządzili "polowanie" na cywilów. Zaatakowali minibus
Tusk wbija szpilkę Nawrockiemu. Doczekał się odpowiedzi
Tusk wbija szpilkę Nawrockiemu. Doczekał się odpowiedzi
"Armageddon" w sadach. Straty niektórych sięgają 100 proc.
"Armageddon" w sadach. Straty niektórych sięgają 100 proc.