Agencja AFP pisze ze Sztokholmu, że to, że Mijailović zabił Annę Lindh, nie budzi wątpliwości. Prokuratura ma na to niezbite dowody, w tym ekspertyzy DNA, a także zeznania świadków.
Prokuratura twierdzi, że atakując 10 września szefową MSZ w sztokholmskim domu towarowym, Mijailovic chciał ją zabić. Ma o tym świadczyć siła, z jaką uderzał panią Lindh nożem, a także fakt, że wcześniej śledził ją przez kilkanaście minut.
Obrońcy są natomiast zdania, że młody Szwed nie chciał zabić pani minister, a jej zgon to "przypadek".
Oskarżony twierdzi, że kierował nim "wewnętrzny głos". Prawdopodobnie sąd z tego powodu skieruje Mijailovicia na badania psychiatryczne, co przedłuży proces, wstępnie zaplanowany do 19 stycznia.