Proces "Rzeźnika z Lyonu"
25 lat temu Klaus Barbie usłyszał wyrok
Raził prądem, bił i wykorzystywał seksualnie - zdjęcia
25 lat temu, po ponad czterech dekadach bezkarności, Klaus Barbie usłyszał wyrok. Gdy 4 lipca 1987 roku sprawiedliwość upomniała się o niesławnego "Rzeźnika z Lyonu", miał on już 73 lata.
Historia tego nazistowskiego zbrodniarza nierozerwalnie łączy się z francuskim Lyonem - miastem, w którym zapracował sobie na swój przydomek. W 1942 roku Barbie objął tu dowództwo nad Gestapo. W kolejnych latach dopuszczał się okrutnych zbrodni, a po upływie niemal pół wieku został osądzony przez tamtejszy sąd i osadzony w miejscowym więzieniu.
Szacuje się, że Barbie był bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć około 14 tysięcy ludzi. Istnieją dowody, wskazujące, że osobiście torturował pojmanych: raził prądem, łamał kości, szczuł psami i wykorzystywał seksualnie.
Swoją bezwzględnością siał postrach w szeregach francuskiego ruchu oporu. Gdy 11 maja 1987 roku rozpoczynał się jego proces, samo odczytanie listy zbrodni zajęło cały dzień.
Na zdjęciu: Klaus Barbie w pierwszej połowie lat 40 XX w.
(wp.pl/sol)
Złamać "stolicę ruchu oporu"
Barbie nie był szaleńcem, który działał na oślep, pałając żądzą mordu. Wręcz przeciwnie, jego czyny były wykalkulowane. Gdy przejął Gestapo w Lyonie, z miejsca wydzielił sześć sekcji, z których każda specjalizowała się w innym rodzaju działań (sabotaż, archiwa wywiadu, kontrwywiad, Żydzi, ruch oporu i komuniści oraz podrabianie dokumentów).
Klaus Barbie trafił do miasta uchodzącego za "stolicę ruchu oporu" i za wszelką cenę chciał pozbawić Lyon tego miana. Kolaboracyjny rząd w Vichy miał w mieście niewielkie wpływy. Średniowieczna zabudowa, pełna krętych uliczek i rozległych piwnic była idealnym terenem działań partyzantów. W dodatku miasto leżało nieopodal granicy z neutralną Szwajcarią.
Na zdjęciu Klaus Barbie (zdjęcie najprawdopodobniej z lat 30.)
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Przywódca ruchu oporu w rękach "Rzeźnika"
Najsłynniejszą ofiarą "Rzeźnika z Lyonu" był czołowy przedstawiciel francuskiego ruchu Jean Moulin (na zdjęciu). Przez całą II wojnę światową Niemcy nie schwytali wyższego rangą przywódcy ruchu oporu niż Moulin.
Do aresztowania doszło 21 czerwca 1943 roku na przedmieściach Lyonu w willi, w której spotkali się członkowie ruchu oporu. Do dziś nie wyjaśniono, czy Rene Hardy, którego tropem Gestapo dotarło na miejsce zebrania, był zdrajcą, czy po prostu nie zachował czujności.
Klaus Barbie nie patyczkował się z Moulinem. Podczas przesłuchań stosował najokrutniejsze tortury. Gottlieb Fuchs, który pracował w siedzibie Gestapo jako tłumacz, twierdził, że już po czterech dniach od aresztowania widział, jak Barbie, schodząc po schodach do piwnicy, ciągnął za sobą Moulina pobitego do nieprzytomności.
Zgodnie z rozkazami, aresztowani w Lyonie mieli trafić do Paryża. Skatowany przywódca ruchu oporu nie przeżył transportu. Zmarł w pociągu.
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Raymond Aubrac - przeżył spotkanie z "Rzeźnikiem"
- Gdy to wspominam, to czasami myślę sobie, że on nawet nie był zainteresowany pozyskaniem jakichkolwiek informacji. On był przede wszystkim sadystą, któremu radość sprawiało zadawanie bólu i pokazywanie swojej władzy. (...) Wbrew temu co twierdzą niektórzy, on nie był skutecznym policjantem, bo nigdy nie wydobył ze mnie żadnych informacji. Nie wiedział, kim jestem i nie miał pojęcia, że ma do czynienia z Żydem - mówił Raymond Aubrac, który został aresztowany podczas tego samego spotkania, na którym wpadł Moulin. Przeżył, tylko dzięki udanej akcji ruchu oporu, który odbił go z rąk Niemców.
Na zdjęciu: Raymond Aubrac przed sądem podczas procesu Klausa Barbiego 16 czerwca 1987roku.
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Klaus Altmann Hansen - obywatel Boliwii
- Razem z czterema małolatami, z którymi wtedy byłem, załatwiliśmy ubrania, fałszywe papiery z policji i ruszyliśmy przez lasy i pastwiska w kierunku Sauerlandu (region w Nadrenii Północnej-Westfalii - przyp.). Było bardzo ciężko. Z dnia na dzień stałem się żebrakiem - wspominał Barbie końcowy etap wojny.
W końcu został zatrzymany przez Amerykanów na jednym z posterunków, niedługo po tym zaczął dla nich pracować. Dostał ochronę wywiadowczą, a sam zaopatrywał kontrwywiad w informacje na temat komunistów, za co otrzymywał sowite wynagrodzenie.
I chociaż kilkukrotnie upominał się o niego francuski wymiar sprawiedliwości, to z pomocą Amerykanów w 1950 roku Barbie zbiegł do Boliwii. Tak narodził się Klaus Altmann Hansen.
Na zdjęciu: Klaus Altmann Hansen - powojenne wcielenie nazistowskiego zbrodniarza. Zdjęcie w mundurze boliwijskiego pułkownika z archiwów państwowych.
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Wolny człowiek
W Boliwii Barbie brał czynny udział w zakulisowych rozgrywkach tamtejszych władz. Doradzał prawicowemu dyktatorowi Hugo Banzerowi, któremu pomagał w organizowaniu obozów internowania. Przez kilka lat służył także w tajnej policji.
W międzyczasie prowadził własny biznes. Był znany pośród elit La Paz. Był wolny. Czuł się do tego stopnia bezkarny, że jako turysta odwiedził nawet Paryż, chociaż francuski rząd dwukrotnie skazał go zaocznie na karę śmierci (w 1954 i 1956 roku).
Nawet zidentyfikowanie go przez małżeństwo łowców nazistów Serge'a i Beate Klarsfeld na początku lat 70. przez długi czas nie zachwiało jego pozycji. Szczęście opuściło go dopiero dekadę później. W 1983 roku został ekstradowany do Francji, a cztery lata później rozpoczął się jego proces.
Na zdjęciu: obrońca Jacques Verges i Klaus Barbie przed sądem (11 maja 1987 roku).
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Zbrodniarz w zamian za zboże, broń i gotówkę
Ekstradycja zbrodniarza była możliwa dzięki zmianie rządów w Boliwii. Chociaż Banzer kilkakrotnie oferował głowę Barbiego Francuzom, to za każdym razem chciał uzyskać w ten sposób szereg wpływów. Dopiero zmiana reżimu umożliwiła przekazanie Barbiego na warunkach satysfakcjonujących obie strony (podobno do La Paz powędrował transport broni, zboża i 50 milionów dolarów w gotówce).
Obrońcą Barbiego został Jacques Verges. Ten lewicujący prawnik urodził się w Tajlandii, jego ojciec był Francuzem, a matka Wietnamką. Wydawać by się mogło, że ciężko znaleźć obrońcę będącego większym przeciwieństwem nazistowskiego oprawcy. Jednak proces Barbiego był dla francuskiego prawnika czymś więcej...
Na zdjęciu: Klaus Barbie przed sądem (11 maja 1987 roku).
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN"
Obrońca chciał pokazać hipokryzję Francji
Obrońca Barbiego nie mógł pogodzić się z szybkim powrotem Francuzów na ścieżkę wojny, imperializmu i kolonialnego ucisku. Gdy zaledwie tydzień po samobójstwie Hitlera, Francja krwawo stłumiła bunt w algierskim Constantine (Francuzi naliczyli 1,5 tys. ofiar, Algierczycy 40 tys.), Jacques Verges był głęboko oburzony.
- Wciąż należałem do Resistance i byłem w ciężkim szoku. Nie potrafiłem zrozumieć jak oni (ruch oporu - przyp.) mogli wtedy walczyć z Hitlerem, a dziś odwracali się plecami. Dwa lata później doszło do podobnych represji na Madagaskarze, a przecież w tym samym czasie toczyły się procesy norymberskie. Było dla mnie jasne, że zwycięskie państwa kolonialne robią dokładnie to samo, co Niemcy robili Francji - mówił prawnik.
Ostatniego dnia procesu obok Vergesa pojawili się prawnicy z Algierii i Konga: Nabil Bouaita i Jean-Martin M'Bemba. Tak oto proces zatwardziałego rasisty przerodził się w arenę antykolonialnego sprzeciwu. Wszyscy trzej nie bronili już Barbiego, każdy z nich oskarżał Francję o lata ucisku i dziesiątki tysięcy ofiar imperialnej polityki.
Na zdjęciu: Klaus Barbie w eskorcie strażników chwilę po usłyszeniu wyroku dożywocia (4 lipca 1987 roku).
Czytaj również: "Rzeźnik z Lyonu był agentem wywiadu RFN" Unhealed Wounds: France and the Klaus Barbie Affair
Wszystkie grzechy Francji
Chociaż Barbie został uznany winnym zbrodniom przeciwko ludzkości i cztery ostatnie lata życia spędził w więzieniu z wyrokiem dożywocia, to jego obrońcy udało się zasiać ziarno niepewności w sprawie, która z początku była postrzegana przez prokuratorów jako dziecinnie prosta.
Broniąc nazisty, Verges w błyskotliwy sposób oskarżał Francję i zmusił do refleksji nad jej historią. Na wierzch wypłynęła kolonialna przeszłość, kolaboracja z nazistami i współpraca rządu Vichy przy wdrażaniu koncepcji "Ostatecznego Rozwiązania".
Doskonale uwieczniony proces Barbiego (na jego temat powstał dokument nagrodzony Oscarem w 1988 roku) z sądu nad złoczyńcą przerodził się w spektakl, w którym nic nie było ani białe, ani czarne, a końcowe zwycięstwo okazało się prawie tak gorzkie jak porażka.
Na zdjęciu: zestaw płyt DVD z zapisem procesu Klausa Barbiego wydany w 2011 roku. Obszerny zapis procesu został udostępniony dopiero w zeszłym roku.
Cytaty pochodzą ze witryny holocaustresearchproject.org oraz książki Erny Paris "Unheald Wounds"
(wp.pl/sol)