Śledztwo trwa. Ale ani z zeznań dotychczasowych świadków, ani z innych zebranych dowodów nie wynika, by ksiądz miał się dopuścić molestowania - mówią nieoficjalnie dziennikowi elbląscy prokuratorzy. Do zamknięcia śledztwa brakuje jeszcze m.in. opinii biegłego informatyka, który miał sprawdzić, czy w komputerach na plebanii znajdowały się materiały o treści pedofilskiej lub ewentualna dokumentacja wykorzystywania seksualnego ministrantów. Do tej pory niczego takiego nie znaleziono - informuje gazeta.
Prokuratorzy przyznają, że nawet jeśli w komputerach znajdowałyby się materiały pornograficzne o treści pedofilskiej, to i tak świadkowie zeznali, że ksiądz Jankowski nie umie posługiwać się komputerem. Komputerami zajmowali się bowiem pracownicy plebanii i ministranci. Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", biegły zobowiązał się przygotować ekspertyzę do końca września. Od jej treści i przesłuchania pozostałych świadków zależeć będzie, kiedy zostanie przesłuchany Jankowski - czytamy w dzienniku. To będzie ostatnie przesłuchanie, jakie planujemy w tej sprawie - mówią prokuratorzy "Rzeczpospolitej". (PAP)