Dwa podejrzane samochody, które wskazał Hojdar jako te, które go śledziły, są - jak ustalono - autami Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS), czyli cywilnego kontrwywiadu. BIS zapewniła jednak, że nie śledziły ustawodawcy, ale kogoś innego.
Informacja, że w samochodzie, który parkuje jedynie w garażach parlamentu, albo w garażu domu Hojdara, znaleziono aktywne urządzenie podsłuchowe przekazujące dźwięk na odległość do 150 metrów, wywołała zamieszanie na scenie politycznej.
Grupa posłów socjaldemokracji zwróciła się z apelem do przewodniczącego Izby Poselskiej Lubomira Zaoralka, aby niezwłocznie wydał polecenie sprawdzenia wszystkich pomieszczeń parlamentarnych, samochodów posłów i telefonów, w tym także telefonów komórkowych.
Czeskie służby specjalne (cywilny kontrwywiad i służby wojskowe) natychmiast wydały oświadczenia, że z podsłuchem posła nie mają nic wspólnego.