Oto, co - według dziennika - może się zdarzyć po 29 lutego: w polskich magazynach zaczyna się kończyć gaz, chociaż rząd zapewniał, że wystarczy go na trzy tygodnie. Gasną piece hutnicze, stają linie produkcyjne. Szefowie zakładów w panice szukają pieniędzy na wypłaty dla załóg.
Brakuje rezerw. Kotłownie w wielu szpitalach i szkołach nie mają jak ogrzewać budynków, nie ma też na czym gotować. Ten sam problem mają mieszkańcy, którzy ustawiają się w kolejkach po butle z gazem. Ich ceny rosną. Ludzie zaczynają marznąć w mieszkaniach. Wszyscy, którzy mogą, podłączają się do prądu, a to pogłębia kryzys - kreśli złowrogi scenariusz gazeta.
W Polsce nie ma dokumentów z dokładnymi obliczeniami, ile gazu zużywamy i na ile wystarcza nam rezerwy. "Bilans energetyczny kraju", na podstawie którego rząd mógłby sensownie przeciwdziałać kryzysowi, nie powstał, choć zabierano się za niego już kilkakrotnie od 1989 roku - podkreśla "Fakt". (PAP)