Profesor zapewnił, że nie robi tego dla sensacji. Wyjaśnił, że uczono go, iż walczyć o życie chorego trzeba do samego końca. "Gwarancji wyleczenia Schiavo nie mogę dać, ale z mojej bogatej praktyki wynika, że naprawdę nie ma przypadków beznadzienych - mówi, dodając, że trzeba jednak chcieć.
Jan Talar powiedział "Życiu Warszawy", że swoim pomysłem podzielił się z księdzem Tadeuszem Malanowskim, który od lat opiekuje się chorą kobietą. Przyznał, że początkowo nie wywołało to wybuchu radości. Po chwili jednak emerytowany ksiądz obiecał, że po powrocie rodziców Schiavo od gubernatora Florydy, na pewno im o tym powie.(IAR)