Ci ostatni zdają się jednak być impregnowani na rozczarowanie, jakiego dostarczyli wyborcom. Co więcej, wydają się naiwnie wierzyć, że ich przepychanki, ruchy pozorowane, wzajemne oskarżenia o odchodzenie od stołu rozmów kogoś jeszcze przekonują. Wszyscy dawno przestali się tym interesować, bo stracili nadzieję, że dwie zwycięskie partie chcą naprawdę dotrzymać przedwyborczych obietnic i stworzyć stabilną większość w parlamencie - ocenia autor komentarza.
Jeśli rezultatem tego będą przedterminowe wybory i jeśli którykolwiek z polityków zechce winić Polaków za niską frekwencję, to najpierw niech spojrzy w lustro. Tam znajdzie winnego. Być może także tego, że nie znalazł się w kolejnym Sejmie. Społeczeństwo już dało dwóm największym formacjom mandat zaufania. Jak na razie, nie został wypełniony - stwierdza Grzegorz Jankowski. (PAP)