Jarzab był bity pięściami w głowę za to, że stanął w obronie czarnoskórego mężczyzny, zaatakowanego na jego oczach przez jednego ze skinheadów na stacji metra w samym centrum Pragi. Napaści przyglądały się biernie dziesiątki ludzi, nikt nie wezwał policji.
Według gazety "Mlada fronta Dnes", nie interweniował także zawiadowca stacji, mimo że incydent rozegrał się przed kamerą systemu bezpieczeństwa.
Według biura informacyjnego rządu, premier potępił motywowany rasismem akt przemocy i jednocześnie wysoko ocenił akt obywatelskiej odwagi Jarzaba, który okazał się "niestety całkowicie osamotniony".
Zapowiedział także szybkie zbadanie przyczyn braku reakcji osób odpowiedzialnych za porządek i bezpieczeństwo w praskim metrze po to, aby nie doszło w przyszłości do podobnych incydentów. (mk)