Zdaniem ekonomisty jedyny sensowny cel wprowadzenia kas fiskalnych to próba ukrócenia wypisywania lewych rachunków za usługi przewozowe. Czyli wystawiania rachunków za coś, czego nie było. Kierowca dostaje parę złotych, a otrzymujący rachunek wpisuje go w koszty. Tu pewnie coś państwo byłoby w stanie zaoszczędzić po wprowadzeniu nowych przepisów. Pytanie tylko, czy kasa fiskalna jest najlepszym z nich.
W ocenie głównego ekonomisty TMS, zyski budżetowe z kas fiskalnych w taksówkach będą żadne. Ukróci się szarą strefę? Jeśli, to minimalnie - będzie to zresztą dotyczyło głównie wypisywania lewych rachunków, nie zaś dochodów taksówkarzy.
To o co chodzi? Po co tyle zamieszania? Dlaczego miesiącami toczy się spór, w którym Ministerstwo Finansów używało do niedawna nieprawdziwych argumentów (nakaz UE)? Czy nie jest to kolejny temat zastępczy? Czy naprawdę Ministerstwo Finansów nie ma poważniejszych problemów i ważniejszych zadań?" - pyta na łamach "Parkietu" Marek Zuber.