Poseł Platformy Paweł Graś twierdzi, że na temat grupy pojawia się wiele sprzecznych informacji. Według niego wydaje ona u nas sporo pieniędzy. Podkreśla, że trzeba sprawdzić, czy jej działalność nie narusza powagi miejsca jakim jest były KL Auschwitz-Birkenau.
"Rzeczpospolita" przypomina, że kilka tygodni temu "Super Express" napisał, iż Agon Shu jest niebezpieczną sektą, z której wywodził się Shoko Asahara, odpowiedzialny za zamach w tokijskim metrze w 1995 roku. Pojawiły się też informacje, że przywódca grupy był oskarżany o finansowe machinacje. Prezydent Oświęcimia, który zaprosił grupę, nie widzi przeszkód, by mnisi modlili się w jego mieście.
"Rzeczpospolita" dodaje, że w grudniu ubiegłego roku prezydent Janusz Marszałek przyjął od Agon Shu 100 tysięcy dolarów w gotówce na budowę planowanego w tym mieście kopca pamięci i pojednania. Na zaproszenie tej grupy pojechał też do Japonii. (IAR)