Z wilgotnych kartek można było odczytać nazwiska, numery PESEL, NIP, informacje o dochodach, karach i nagrodach oraz numerach kont. "Często są to oryginały dokumentów. Ludzie, którzy tu pracowali, stracili szanse na ich odzyskanie" - mówią strażnicy.
Ze zgromadzonych materiałów można także zebrać informacje dotyczące firm współpracujących z masarnią. Cały plik dotyczył rozliczeń ze sklepem z Konina. Wielkość sprzedaży, informacje o zadłużeniu.
Nie wiadomo, kto miał dostęp do dokumentów. W budynkach przy ul. Wilgotnej od kilku miesięcy mieszkali bezdomni, którzy sypiali na papierach. Zakład był też systematycznie rozbierany przez zbieraczy złomu.(PAP)